„Ostatni Smokobójca” Jasper Fforde
Autor: Jasper Fforde
Tytuł: Ostatni Smokobójca
Ilość stron: 320
Wydawnictwo: SQN
Cykl: Kroniki Jennifer Strange (1)
Jasper Fforde to brytyjski pisarz, aktualnie mieszkający wraz z rodziną w Walii. Znany jest głównie z serii Thusday Next oraz Nursery Crimes. Ostatni Smokobójca to pierwszy tom serii dla młodszych czytelników, rozpoczynający Kroniki Jennifer Strange. Książki Fforde'a łączą w sobie elementy fantasy, parodii, pure nonsense'u oraz metafikacji. Pełne są aluzji i gier słownych.
„Dwoje ludzi próbowało mnie zabić, grożono mi więzieniem, dostałam szesnaście propozycji małżeństwa, zostałam wyjęta spod prawa przez króla Snodda. To wszystko i jeszcze więcej stało się w zaledwie kilka dni.
Nazywam się Jennifer Strange.”
Jennifer Strange to Znajda. Do czasu aż ukończy osiemnaście lat musi pracować w Kazam, gdzie po zaginięciu pana Zambiniego, pełni funkcję menadżera. Do jej licznych zadań należy znoszenie kapryśnych czarodziejów, wypełnianie tony papierkowej roboty oraz zapewnienie wszystkim podopiecznym magom stałą pracę. Nie jest to łatwe w czasach, gdy niegdyś potężna i niezastąpiona magia zanika, a czarowanie powszechnieje i jest już używane tylko do takich czynności jak czyszczenie rur.
Pewnego dnia cały magiczny świat nawiedza dziwna wizja, a wraz z nią rośnie magiczna energia, bo oto ostatni smok ma umrzeć. Na tę wieść ludzie z najdalszych zakątków zjeżdżają do Smoczych Ziem aby zająć dla siebie jak najwięcej miejsca, gdy ogromnego potwora już nie będzie. I tak oto Jennifer całkiem niespodziewanie staje w samym centrum zamieszania, kiedy okazuje się, że jest Smokobójcą. W ten sposób to do niej należy decyzja, czy ostatecznie zabije smoka czy go oszczędzi.
„- Maltcassion powiedział coś do mnie […]. Nazwał mnie Gwanjii.- Aha – mruknął poważnie Feldspar – to stare, smocze, słowo. Słowo, które Smok rzadko wypowiada w ciągu swojego życia, czasem tylko raz.- A co ono oznacza?- 'Przyjaciel'.”
Uwielbiam tę książkę, naprawdę uwielbiam! Jest lekka i przyjemna, wciągnęła mnie już od pierwszego zdania i pochłonęłam ją w jeden dzień. Od kiedy przechodzę mój mały kryzys czytelniczy, nie przeczytałam książki w tak szybkim czasie, więc to już coś znaczy. Dostarczyła mi tego, czego od niej oczekiwałam - rozrywki. Gdy ją czytałam, wręcz nie mogłam przestać się uśmiechać i śmiać pod nosem. Jest wręcz przekomiczna i pełna pozytywnego humoru!
Ostatnio coraz częściej czytam książki, w których magia przeplata się z technologią teraźniejszości, a Jasper Fforde świetnie poradził sobie z połączenia społeczności niemagicznej z tą magiczną. Muszę przyznać, że totalnie zakochałam się w Kwarkostworze, a jego Kwark! było iście przeurocze. Moje serce zdobył także Smok Maltcassion, ale to pewnie dlatego, że po prostu mam słabość do tych latających gadów.
Na koniec nie mogę jeszcze nie wspomnieć o bohaterach, wykreowanych przez autora. Są zabawni, ciekawi i przede wszystkim na długo zapadający w pamięci. Szczególnie nie sposób będzie mi zapomnieć o głównej bohaterce - Jennifer Strange. To bohaterka, która nie sprawia, że śmieję się z jej durnego zachowania, lecz z jej świetnych tekstów. Jest nieco ironiczna, podchodzi do wszystkiego dystansu i, dzięki Bogu!, ma głowę na karku.
Podsumowując, książka Ostatni Smokobójca to powieść głównie przeznaczona dla młodszych osób. Nie traktuje ona o żadnych ważnych sprawach, ani nie skłania czytelnika do wielkich refleksji. Bo oto mamy prostą i niewymagającą lekturę na długie popołudnie, która oczaruje nawet tego starszego czytelnika. Serdecznie polecam ją wszystkim fanom fantastyki, którzy akurat mają ochotę dobrą, lekką historię.
Za możliwość przeczytania oraz zrecenzowania tej książki dziękuję Wydawnictwu SQN.
Wyzwania:
Czytam fantastykę
Kocioł Wiedźmy
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu
Przypominam o konkursie.