„Niebezpieczne kłamstwa” Becca Fitzpatrick

Becca Fitzpatrick, Niebezpieczne kłamstwa, 424, Otwarte
★★★★★★★☆☆☆
Dotychczasowe życie Estelli było normalne, tak bardzo jak normalne może być z matką uzależnioną od narkotyków oraz chłopakiem wcześniej notowanym przez policję. Jednak staje się coś, co burzy wcześniejszy względny porządek - siedemnastolatka staje się świadkiem zbrodni, a zgadzając się zeznawać przeciwko mordercy, zostaje objęta przez rząd programem ochrony świadków. W ten sposób trafia do Thunder Basin w Nebrasce i jako Stella Gordon pod opieką emerytowanej policjantki ma zacząć nowe życie.



Stella jest taką postacią, że nie potrafię jednoznacznie stwierdzić, czy ją polubiłam, czy nie. Na początku strasznie irytowało mnie jej zachowanie. Po przyjeździe do Thunder Basin uważała, że jest lepsza od wszystkich i ciągle kpiła z tego całego wiejskiego życia, a to jak odnosiła się do Carmen pozostawiało wiele do życzenia. Nie mogłam zrozumieć jej postawy ani tego jej wielkiego i wyolbrzymionego problemu - narzekała na to, że została rozdzielona z chłopakiem i nie mogła nigdy wrócić do domu, ale chyba wiedziała na co się pisze, zgadzając się zeznawać. Po tym, co przeszła, przydałoby się jej nieco pokory. Potem zauważyłam, że pojawił się we mnie jakiś lekki cień sympatii do tej postaci. W czasie nawiązywania nowych znajomości, spędzania czasu z Chetem czy rozmów z Carmen Stella zaczynała się ukazywać jako zupełnie inna osoba. Szczerze polubiłam jej relację z Carmen. Co prawda jej opiekunka była dla niej na początku za surowa i ciężko jej było znaleźć wspólny język ze zbuntowaną nastolatką, ale później można by rzec, że w pewnym stopniu zastąpiła jej matkę. Chet to także dobrze skonstruowana postać - to nie typowy przystojniak, a chłopak, który wiele w życiu przeszedł i robi wszystko, by zapewnić dobrą przyszłość swojemu młodszemu bratu.

Pomysł na fabułę był świetny. Rządowy program ochrony świadków - no, przyznajcie, to brzmi tak amerykańsko i ja jako osoba, która z podobnym motywem spotkała się jedynie w Programie ochrony księżniczek, od razu byłam złakniona takiej historii (btw jak znacie podobne książki, to podrzucie tytuły). Becca Fitzpatrick swój plan zrealizowała bardzo dobrze, chociaż musicie pamiętać, że „Niebezpieczne kłamstwa” nie są powieścią wysokich lotów, to wciąż tylko książka młodzieżowa, więc nie spodziewajcie się po niej nie wiadomo czego. Wątek kryminalny nie jest jakoś super rozwinięty i trochę przewidywalny, ale ani trochę na to nie narzekałam.

Styl autorki jest lekki i przyjemny. Fitzpatrick ani nie przynudza, ani nie męczy czytelnika za szybką akcją. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że książkę przeczytam tak szybko, a zajęło mi to niecałe dwa dni. Muszę też pochwalić wydawnictwo za tę piękną okładkę, no ale ja mam słabość do niebieskich kolorów.

Podsumowując, jestem zadowolona, że przeczytałam „Niebezpieczne kłamstwa”, bo naprawdę mi się spodobały. Wiem, że po „Szeptem” prawdopodobnie nigdy nie będę chciała sięgnąć, ale jeśli Becca Fitzpatrick będzie pisała więcej takich książek, to te na pewno przeczytam. Tak dla relaksu :).

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu Otwartemu.


Wyzwania:
Czytam, ile chcę
Obsługiwane przez usługę Blogger.